środa, 31 grudnia 2014

Mikołajki, Mikołajki!

Grudzień to oczywista i Wigilia i czas Mikołajkowy. W instytucjach, firmach i domach dzieją się wesołe rzeczy dla dzieciaków. Przychodzi czas prezentów i zabaw.
BYŁYŚCIE GRZECZNE DZIECI?
Na pewno TAK !
Dlatego z Dziuplą Tropicieli Przygód przybyła do Warszawy a potem do Krakowa Dobra Czarownica z baśniowych Galeonów
Były zadania, zabawy i prezenty.  Pomagaliśmy wszyscy Mikołajowi odnaleźć zagubione zaklęcie, dzięki któremu mógł nas potem nawiedzić w domach w wieczór Wigilijny.  Zdaje mi się, że zadanie zostało wykonane, bo.. Przynajmniej do mnie Mikołaj przybył i był baaardzo hojny. Chyba byłam grzeczną Czarownicą ;)
Cieszy mnie też, że jak widać na zdjęciu, bawiliście się także wspaniale. Może więc do zobaczenia za rok?

piątek, 28 listopada 2014

                Warsztaty w Poznaniu. 24.11.14
Tym razem z opowiadaczką z Meksyku Galą. Wspaniałą, dynamiczną osobą. Podczas zajęć z nią nic a nic nie było zwyczajne ani przewidywalne. Dostaliśmy nowe imiona, nowe formy opowieści, ciekawe uwagi i przemyślenia Gali z jej doświadczeń opowiadacza.
Jak widać na zdjęciu zamieniliśmy się także w dzieci i rysowaliśmy bajkę.
Trzy godziny cudownych zajęć w cudownymi ludźmi.
Dziękuję Wam wszystkim


Informcję o szykujących się spotkaniach znajdziecie TU 

sobota, 22 listopada 2014

Canciones de la Muerte

             Kolejny czwartek w Pożegnaniu z Afryką. Tym razem wraz z listopadowym nastrojem pojawiły się w moim repertuarze baśnie o śmierci. Podczas warsztatów z
Marconio Vázquez uświadomiłam sobie, jakie ciekawe jest to,że my Polacy mamy inne wyobrażenie śmierci niż Meksykanie. Inne w klimacie powstają też baśnie. Pomyślałam, że fajnie by było to pokazać a jak pomyślałam - tak zrobiłam. Zestawiłam baśnie polskie i meksykańskie. 
Było mi niezmiernie miło, że znalazły odbiorców. Cieszę się tak żywym ich odbiorem, tym że podobało się Wam drodzy goście w jaki sposób ilustrowałam je muzycznie. 
Przyjemnie też było, kiedy wywiązała się dyskusja po opowieściach. To, że nie wyszliście szybko a zostaliście jeszcze w tej atmosferze dzieląc się ze mną i ze sobą refleksjami, które w zaskakujący sposób zeszły nam na pisarza fantasy- Terrego Pratchetta, którego wielbicielami okazaliśmy się prawie wszyscy. :) 

Przypominam, że o kolejnych spotkaniach dowiemy się na stronie Galeony Baśni




wtorek, 18 listopada 2014

W ostatnią niedzielę, czyli 16.11.2014 w Warszawie, w kawiarence Mówisz Masz odbył się wieczór przebieranek i baśni arabskich. Publiczność byłą wesoła, aktywnie uczestniczyła w opowieściach. Więcej zdjęć w galerii Galeonów Baśni Zapraszamy tez tam na aktualności :)) A dzieje się ostatnio, dzieje sporo :)

sobota, 25 października 2014

Bajanie w Pożegnaniu

I odbyło się :)
Bardzo miło zrobiło nam się z Nataszą, kiedy jedna z pań przybyłych na spotkanie wyznała nam, że pomyliła datę i zaszła do kawiarni dzień wcześniej i nie zniechęciła się. Postanowiła przyjść o właściwym czasie i stwierdziła, że nie żałuje. Takie smaczki nadają naszej pracy wielki sens i sprawiają przyjemność. Oczywiście cieszymy się nieodmiennie z radości na twarzach słuchaczy, z uwag i wzruszeń, którymi dzielą się z nami po opowieściach. Tym razem też tak było. Nikt nie wyszedł zaraz po zakończeniu oficjalnym. Wywiązała się ciekawa i miła rozmowa. A kawiarnia i sklep "Pożegnanie z Afryką" zaofiarowała nam miejsce na cykliczne Opowieści przy herbacie i kawie. Może to dobry tytuł na nasz cykl spotkań? Co o tym myślicie?
Więcej zdjęć i oczywiście aktualności i zapowiedzi następnych wydarzeń na stronie Galeonów BAśni.

czwartek, 23 października 2014

Gazeta Współczesna zamieściła duży artykuł o Galeonach Baśni i o mnie. Dziękuje Pani Uli Krutul, za tak ciekawe opracowanie naszego spotkania.

sobota, 18 października 2014

KOLEJNE SPOTKANIE

Już 23.10 w kawiarni Pożegnanie z Afryką w Białymstoku o godzinie 18.00 posłuchamy baśni. Mam nadzieję, że zagoszczą one na stałe w tym miejscu. Pomóżcie nam w tym tłumnie wypełniając salę.
Posłuchamy drugi raz w Białymstoku baśni szkockich i walijskich. Drugi, ale nie z tym samym muzykiem i nie te same bajki :) Choć udamy się znowu "W stronę Krainy Elfów" to muzycznie będzie nam towarzyszyć Natasza Topor.


Warto przyjść i posłuchać jak pięknie ilustruje te baśnie muzyką. ZAPRASZAMY!

WSTĘP: Dowolna donacja do kapelusza. Wrzucajcie tyle jak Wam się podobało :)
Zapraszamy też na stronę Galeony Baśni, gdzie na pewno pojawią się zdjęcia z tego wieczoru  i gdzie nanjszybciej pojawiają się zapowiedzi nowych naszych projektów.

piątek, 10 października 2014

Wróciłam z Poznania naładowana pozytywną energią i nowymi opowieściami. Bardzo lubię te nasze poznaniowe warsztaty. Poprzednio z grupy Baśnie Właśnie, przed Nocą Opowieści a teraz organizowane przez stowarzyszenie Jeden Świat 
 z Marconio Vázquez (Miasto Meksyk). Nie tylko pełne są nowych wrażeń, nowych umiejętności z nowych, ciekawych osób, ale też za każdym razem powstaje tam jakaś tylko nasza, warsztatowa opowieść. I one są zaskakujące i bardzo ciekaawe!


Opowieść która powstała tym razem narodziła się z z autentycznego zdarzenia. 
Otóż grupa przyjaciół zwiedzała sobie wybrzeże w okolicach Sopotu. Utrudzeni całodniową wędrówką szlakami nadmorskich cudów postanowili zajść w jakieś miłe miejsce i się czegoś napić. Idąc sopockim deptakiem zauważyli sympatycznie wyglądającą herbaciarnię. Każdy podróżnik wie, że łyk mocnej, aromatycznej,  gorącej,  dobrze zaparzonej herbaty jest nieoceniony po trudach dnia, nawet równie gorącego co owa herbata.
 Weszli, z przyjemnością ujrzeli na półkach słoje pełne herbacianych liści o najróżniejszych kompozycjach smakowych. Zapowiadała się duchowo cielesna uczta. Wybrawszy stolik usiedli i sięgnęli po kartę by z owych kilkudziesięciu możliwości wyłonić dla siebie tę jedną, tę, która zatrzyma wzrok i zapowie się jakimś intrygującym akcentem. Ich węch wyczuwał nieomal te aromaty opisane na stronach. Ich kubki smakowe już cierpły wychodząc na spotkanie wypatrzonego naparu.Wreszcie decyzje zostały podjęte a kelnerka przywołana. 
- Poprosimy herbaty - zaczęła jedna z kobiet szykując się do wymienienia jakiej.
- Przepraszam najmocniej - zaszemrała spuszczając oczy kelnerka - ale nie mamy herbaty.
Z zaskoczenia przez chwilę nie mogli złapać oddechu, wreszcie ktoś, kto się z tym uporał, wykrztusił:
- A co macie?
- Kawę.  
Blady strach padł na wszystkich przy stoliku. Każdy z nich bowiem słyszał przepowiednię wyroczni Delfickiej, że kiedy na deptaku w Sopocie w herbaciarni nie będzie herbaty, tylko kawa to na ziemię nadejdzie zagłada. Gdyby nie to, że siedzieli to pewnie by usiedli, bowiem nogi zrobiły im się jak z waty. Nagle ktoś wykrzyknął, wlewając otuchę w serca:
- Jest jeszcze nadzieja! Powiedziano bowiem, że jeśli nad miastem przefrunie trzygłowy smok i zanurzy ogon w morzu, nieszczęście odwróci się.
Wybiegli przed herbaciarnię z rozbudzoną nadzieją, unieśli głowy i wpatrywali się w niebo ciągnące się pięknym, czystym błękitem aż po horyzont. Rozglądali na wszystkie strony, bo nie wiadomo, z której miałby nadlecieć. A może chociaż jakaś z chmur ma kształt trzygłowego smoka? Przecież słowa wyroczni można interpretować niekoniecznie dosłownie. Chmura może być smokiem. Jednak żadnej chmury, tym bardziej przypominającej smoka nie było. żal wezbrał w sercu przyjaciół i zaczęli szlochać. Łzy lały im się po policzkach, brodach, skapywały na trotuar, wpadały do butów, płynęł, wzbierały i tak powstała herbata o smaku łez 
:))
KOCHANI ! Dziękuję Wam za tę cudną opowieść!




czwartek, 2 października 2014

Pospotkaniowe refleksje

Dotarły do mnie zdjęcia z wieczoru dla dorosłych w Małej Czarnej. Oto jedno z nich.

Wspaniali gospodarze, zaciekawiona publiczność i fantastyczne, klimatyczne miejsce. Czegóż więcej bajarzowi potrzeba do szczęścia?
Udało mi się wystraszyć wywołując okrzyki Och! Udało zaciekawić, zachęcić do współpracy.
Przyznam, że i ja się czegoś dowiedziałam, co sprawia, że spotkanie było naprawdę wartościowe. Otóż na koniec jeden z panów uświadomił mi, że opowiedziane przeze mnie baśnie są feministyczne.  Niemrawo usiłowałam się bronic, że bohaterem jednej jest mężczyzna, ale okazało się, że po pierwsze na 4 opowieści ( dwie krótkie i dwie długie ) tylko jedna krótka miała za głównego bohatera mężczyznę. Po drugie, mimo, że się czegoś nauczył to jednak początkowo i dosyć długo był ciapą. Cóż, tak jakoś wyszło, że kobiety zdominowały ów wieczór dl dorosłych. Może podświadomie chciałam przełamać stereotyp, że w większości baśni kobieta jest istotą słabą, bezwolną i ratowaną przez rycerzy. Tak nam sie przecież często obecnie wmawia. Nic bardziej błędnego. Baśnie były o wszystkich problemach, i dla wszystkich, i wcale nikogo nie dyskryminowały. W baśniach zaradni są i mężczyźni i kobiety w jednakim stopniu.
    Jako, że mimowolnie jednak preferowałam tego wieczoru jedna płeć, postaram się na ponownym spotkaniu o baśnie satysfakcjonujące panów. Aby była jakaś sprawiedliwość dziejowa :))
Pamiętajmy, że aktualności i więcej zdjęć są na stronie Galeony Baśni

piątek, 19 września 2014

Wrześniowe spotkania



Zbliża się koniec września, ale czekają nas jeszcze dwa spotkania z bajkami w tym okresie.
Pierwsze czeka nas dzisiaj, w piątek 19.09 o godzinie 18.00 w kawiarni Mała Czarna. 
W ramach organizowanych przez kawiarnię spotkań Filiżanka Literatury.
Spotkanie potrwa około półtorej godziny. Najpierw opowiem trochę o sobie i projekcie Galeony Baśni, potem zaprezentuję kilka bajek  TYLKO DLA DOROSŁYCH Dlatego tym razem zapraszam bez pociech.
Spotkanie ma tytuł:
"Kiedy dzieci śpią... "
Oczywiście jak i za każdym razem, będzie nam towarzyszyć muzyka. Na instrumencie hinduskim wspomoże mnie Tomasz Roszczenko.
Wstęp: Dowolna donacja dla opowiadaczy. Miło nam będzie jak podziękujecie za nasz trud. :) 


Drugie spotkanie, na które serdecznie zapraszam, to spotkanie w galerii Ela- Montparnass na Rynku Kościuszki, pod filarami.W niedzielę 21.09 o godzinie 18.00
Tym razem będzie nieco więcej muzyki. Będzie to muzyka skrzypcowa, plus moje przeszkadzajki. NA skrzypcach zagra nam Radomir Rakowski. Usłyszymy zaś baśnie szkockie. Czasem wesołe, czasem tajemnicze. Zaprowadzą nas do krainy elfów i taki tytuł nosi to spotkanie:
W stronę krainy Elfów 

Wstęp: Dowolna donacja dla opowiadaczy. Miło nam będzie jak podziękujecie za nasz trud. :) 

Zdjęcia i inne także znajdziecie na stronie GAleony Baśni



piątek, 5 września 2014

Festiwal Muzyki Celtyckiej "ZAMEK"

             Festiwal Muzyki Celtyckiej ZAMEK to jedno z ukochanych wydarzeń w moim kalendarzu. Co roku bywam tam i nabieram sił i energii na całą resztę roku. Tym bardziej cudowne, że w tym roku, podczas XII edycji festiwalu mogłam i ja przyczynić się do jego bogatej oferty. Jak? Oczywiście opowiadając baśnie!
            Skoro festiwal celtycki to i takowe baśnie zagościły na nim. W tym roku zdecydowałam się na prezentację dwu baśni walijskich i czterech szkockich. Mam wielką nadzieję, że za rok znowu będzie mi dane przyjechać do Będzina i opowiedzieć tym razem baśnie irlandzkie, bo i one są tego warte.
        Jestem zachwycona profesjonalizmem organizatorów, który tym razem mogłam ocenić od tej drugiej strony- od strony artysty, nie widza i cóż, jestem pod wrażeniem. Pomimo nawału prac podczas festiwalu, pomimo wielu wspaniałych artystów, których wymaganiom trzeba było sprostać, organizatorzy spełnili wszystkie moje zachcianki jak najlepiej potrafili. Wszystko też było zamontowane na czas, za niczym nie musiałam biegać.
       Podkreślam to wcale nieprzypadkowo, bowiem nie jest to, choć powinno standardem podczas współpracy różnych placówek z artystami. Większość z nich słucha jednym uchem a wypuszcza drugim, skutkiem czego często czegoś tam nie ma, coś jest nie tak w promocji itp. Ludzie tworzący festiwal ZAMEK mogą być wzorem dla innych organizatorów. Poczułam się jak prawdziwy, doceniony artysta. DZIĘKUJĘ WAM ZA TO !
          Nie sposób też nie podziękować cudownej, będzińskiej publiczności, która tłumnie przybyła do sali teatralnej i z zaangażowaniem, aktywnie słuchała opowieści. Móc występować przed taką publicznością to niezapomniane i cudowne przeżycie! PUBLICZNOŚCI BĘDZIŃSKA - DZIĘKUJĘ!
          I niechaj nam się baśnie i muzyka wplatają cudnie w nasze życie.

          Autorem tej fotografii, z próby w sali teatralnej jest Neko. Więcej ich dopiero będzie a szukać ich należy albo na fanpagu Galeonów Baśni albo na stronie Galeony Baśni.
Dziś na smak dla tych, którzy chcieliby poczuć tę atmosferę link do początku pierwszej baśni:
https://www.youtube.com/watch?v=o7ImW8kPyPA

wtorek, 12 sierpnia 2014

Bajki w Flow Food

     Zostałam zaproszona przez kreatywne mamy skupione wokół Kooperatywy spożywczej w Białymstoku do mini restauracyjki wegetariańskiej Flow Food. Przestrzeń sprzyjała i opowiadaniu i  słuchaniu bajek, zamawianiu  potraw nie wadząc słuchającym i opowiadaczowi.  Nieomal idealne miejsce na spotkania.
Przygotowałam dzieciom niespodziankę na koniec opowieści - tekturową, recyklingową kukiełkę zajączka z ruchomymi oczkami do własnoręcznego złożenia. Zdaje się, że radości z tej niespodzianki było tyle ile ze słuchania bajek. Zajączek był postacią i z opowieści i był też moim pomocnikiem przy prezentacji.
Dziękuję mamom za zaproszenie i mam nadzieję, że takich spotkań więcej przed nami. Więcej zdjęć i  daty kolejnych spotkań ze mną znajdziecie na stronie Galeony Baśni w galerii.
\\\89

sobota, 2 sierpnia 2014

Festiwal PODWODNE ŻAGLE

Drzewo Opowieści w ogrodzie Łebskiej biblioteki a pod nim My. Galeony Baśni, w składzie:
opowiadacz: Edyta Ślączka Poskrobko
muzyk: Radomir Rakowski.
Mój głos w plenerze, bez nagłośnienia, sprawdził się, choć trochę zastanawiałam się, jak dam radę w słyszalnym niestety zgiełku ulicznych reklam mobilnych. Dzieci wesoło skakały i uważnie słuchały a rodzice siedzący nieco dalej także, wydaje mi się, nie nudzili się. Opowieści pod drzewem biblioteki to stały punkt programu festiwalu PODWODNE ŻAGLE od lat organizowanego przez Muzeum Bajek Baśni i Opowieści. Poza tym muzeum proponuje szereg kreatywnych działań na deptaku. Klocki MuBaBaO, Czekoladowisko a w tym roku także kreatywne działania z magicznym papierem.
     Wielką radość sprawiało mi pokazywanie i zachęcanie dzieci do samodzielnego tworzenia, pod lekką podpowiedź instruktora. Wiele z nich miało własne propozycje tworzone na podstawie podpowiedzi naszych kartek i książek. bardzo ciekawe i czasem dające nam animatorom wyzwanie aby sprostać pomysłowi i pomóc stworzyć go tak aby cieszył, uczył i bawił.
Smutne jest tylko to, że czasem zdarzały się sytuacje, kiedy dzieci chciały się bawić z nami a rodzice odciągali uważając że lepsze są lody i frytki miast czegoś ciekawego, co daje alternatywę dla siedzenia przed medialnymi grami. Owszem, nasze warsztaty były płatne, ale czy naprawdę tak trudno wydać 5 zł za nieograniczony czas twórczej zabawy? Czy na pewno lepiej iść na frytki i paść brzuchy, albo na karuzelę?
Cóż, te pytania pewnie nie znajda odpowiedzi wśród tych rodziców, którzy odciągali dzieci a ci, którzy siadali i się z nami bawili, myślę, że dobrze wiedzą, że WARTO.
Smutno mi tylko było, kiedy widziałam, że dzieciaki i nie tylko te najmłodsze, chcą zająć się czymś innym niż i fony i tablety, ale od często narzekających dorosłych ( że siedzą bezproduktywnie przy komputerach ) słyszą- masz to w szkole, przedszkolu...
Jednak cudowne jest to, że rośnie liczba osób, które chcą wciąż proponować rodzinom ciekawe zajęcia i rośnie liczba rodzin w tych zajęciach uczestniczących. Oby tak dalej!

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Z wizytą u trzylatków

Kilka dni temu byłam zaproszona do przedszkola nr 19 w Białymstoku, do grupy trzylatków. Miałam nieco tremy bowiem takim dzieciom opowiadałam już dawno, dawno temu. Ciut jak nie w bajce :)) Jednak kolejny raz pokazało się, że strach ma WIELKIE  oczy. Dzieci cudownie odbierały przygotowane przeze mnie bajeczki, ochoczo rzucały się do pokazywania i uczestnictwa w bajkach i wymieniały opinie o bohaterach.
Po jednej grupie ochoty nabrała i grupa druga i tak powędrowałam z moimi bajkami do kolejnej sali. Takich spotkań trzeba mi więcej i więcej bo dają dużo pozytywnej energii i wciąż upewniają mnie, że dzieci potrzebuję żywej baśni a nie tylko tej puszczanej z telewizora czy komputera. Chcą i co ważniejsze UMIEJĄ słuchać. A tak ostatnio słyszałam mnogość opinii w mediach i artykułach, że obecne pokolenie nie potrafi słuchać i skupić się na czymś dłużej a tu proszę: pół godziny bajania dla grupy, która teoretycznie ma sporo mniejszy czas skupienia i kompletnie nikt z nich nie miał dosyć, kiedy skończyłam. Cieszmy się więc nadzieją, że nasze dzieci są gotowe na odbiór człowieka a nie tylko obrazu z maszyny ale też utrwalajmy to. Opowiadając im jak najwięcej historii.

Więcej zdjęć na: Galeony Baśni

środa, 11 czerwca 2014

Dzień Dziecka

Oto plakietka, która towarzyszyła mi podczas obchodów Dnia Dziecka w Belwederze. Bowiem działaliśmy tam z ramienia MSZ
     Pojechałam tam z ramienia  Muzeum Bajek Baśni i Opowieści      Pomagałam, będąc odpowiedzialna za zabawę z lalką. Dzieci pod okiem moim i 3 miłych osób do pomocy, tworzyły tekturowe laleczki do teatrzyku, lub robiły własny teatrzyk Kamishibai.
     Największym jednak powodzeniem cieszyły się laleczki z tektury, wymyślone przeze mnie rok temu na festynie w Mielcu, gdzie także pomagałam temu samemu muzeum.
  Organizatorzy zatroszczyli się o wystawców wspaniale! Dostaliśmy już na samym wstępie ekipę panów do pomocy przy rozkładaniu namiotów, skręcaniu stolików i dekorowaniu marionetkami itp. Wodę do picia w buteleczkach, oraz informację gdzie są zarezerwowane dla wystawców posiłki.
       Po bułeczki poszłyśmy na zmianę po dwie osoby, przed oficjalnym otwarciem belwederskich ogrodów. Potem dzieciaki dopisały i z wielką radością mieliśmy wszyscy pełne ręce roboty. Było wesoło i pomysłowo. Lalki dostawały sukienki z różnych materiałów. A to z bibułki, a to z satyny a to gotowe nieomal sukienki z ozdobnych woreczków na prezenty. Włosy także mogły mieć różniaste. Była i włoczka w kilku kolorach i bibułka, która można było formować na dwa sposoby. Skręconą- otrzymywało się sztywne dredy, albo ciętą na miękkie loki.
   Około godziny 15.00 strumyczek dzieci zaczął powoli topnieć i dzięki temu pojedynczo mogłyśmy skorzystać  z zapewnionego obiadu. Oficjalny koniec imprezy to godzina 16.00. Potem pan Prezydent miał inne ważne sprawy i ogrody musiały zostać zamknięte. Wystawcy szybciutko za  pomocą dodatkowych ekip, jak na początku złożyli swoje rzeczy i mogli około 17.00 opuścić miejsce.
   Z przyjemnością wspominam ten dzień, bo choć pracy było wiele to radość na buziach naszych małych klientów sprawiała, że wcale, ale to wcale nie czułam się zmęczona. Raczej radosna i podekscytowana.
Coraz bardziej przekonuję się, że to jest właśnie TO

 A tak wyglądał znaczek wystawcy, który obok plakietki nosiliśmy na smyczy u  szyi:
Przypominam, że wszelkie aktualności znajdują się na stronie opowieści: Galeony Baśni

wtorek, 20 maja 2014

Oficjalna Strona Powstaje!

            
Otóż i niespodzianka czekała mnie niedawno z okazji spóźnionego prezentu urodzinowego. Na nadchodzący Dzień Matki jak najbardziej się nadaje, bo wciąż jest w trakcie udoskonalania.
Dostałam bowiem stronę internetową mojej bajarskiej działalności.
I oto ona!

Jeśli ktoś ma jakieś uwagi, postulaty udoskonalające to ja chętnie wysłucham wszelkich mądrych rad :) I oczywiście będę też za nie wdzięczna, bo wszak stronę robię "nie tylko" dla siebie. Przyznam jednak, że całkiem pod publiczkę to jednak nie, bo muszę czuć się ze stroną związana i musi ona trafiać do mojej estetyki także. Choć czasem zdaję sobie sprawę, że moja estetyka jest taka inna,, odmienna od większości. No ale w końcu jestem artystka, mogę byc indywiduum nie? ;)
Prawdziwy Potop jak na obrazie Ajwazowskiego

środa, 16 kwietnia 2014

Złożyłam film!

Właśnie udostępniłam efekt mojej pracy : film prezentujący moje opowieści w skondensowanej formie. Jestem z niego dumna, dlatego, że w całości zrobiłam go sama bez niczyjej pomocy. Nauczyłam się nowej rzeczy, chcąc jak najlepiej pokazywać tym, którzy jeszcze nie wiedzą na czym polega sztuka opowieści, co to za twór. Może i nie jest doskonały, ale chyba swoją rolę spełnia. Mam nadzieję. :)




niedziela, 9 marca 2014

Spotkanie z baśnią w Szkole Gastronomicznej w Białymstoku



         Zostałam zaproszona niedawno do Szkoły Gastronomicznej, na spotkanie, w którym prezentowałam swoją twórczość. Nie obyło się więc bez opowiedzenia baśni.
          Cieszy mnie ogromne zainteresowanie młodzieży moją prezentacją. Żywa reakcja na słowo, to piękna zapłata za trud artysty. Dziękuję za zaproszenie i wspaniały odbiór baśni.

środa, 26 lutego 2014

Ferie z bajką

                                 
Podczas ferii w Białostockim Klubie Garnizonowym spotkałam się z dziećmi, którym opowiedziałam kilka baśni. Wśród książek miło było i opowiadać i słuchać i potem pokazywać co  podobało się najbardziej. Mnie ogromnie ucieszył nie tylko sam odbiór, ,to, że te, nieco starsze dzieci, przyzwyczajone do komputera i filmów uważnie i aktywnie uczestniczyły w opowieści, ale może przede wszystkim to, że na koniec grupka dziewcząt została z  nami: bajarką i bibliotekarką, aby spontanicznie zrobić nam koncert z udziałem moich instrumentów  i melorecytacją rymowanki zapamiętanej z jednej z prezentowanych opowieści.
       Przyznam, że była to dodatkowa nagroda i sygnał dla mnie, że takie spotkania cieszą i bawią a nie tylko, co wiemy my dorośli- są potrzebne.





poniedziałek, 27 stycznia 2014

Bajanie na WOŚP

       Dzień Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Białymstoku. 12.01.2014 rok. Kultowa kawiarnia "Zmiana Klimatu", powstała w miejscu klimatycznym, miejscu pierwszego teatru lalkowego w Białymstoku "Świerszczyk"
Oto przestrzeń jak najbardziej sprzyjająca opowieściom.
        Podczas Finału Wielkiej Orkiestry zorganizowaliśmy tam bajki dla dzieci i dorosłych. Bajałam i ja, i zaproszony przeze mnie fantastyczny opowiadacz z grupy " Baśnie Właśnie" Szymon Góralczyk. O tym jak się podobało może chyba świadczyć fakt, że choć części dla dorosłych ( było ich dwie) dzieliła godzina, to pojawiły się, między innymi, te same twarze, chętne posłuchać ponownie co bajarze mogą im zaserwować. A mogli także i muzykę, bowiem w drugiej części, choć musieliśmy pożegnać Szymona to dołączyła białostocka grupa młodych gawędziarek "Gawędziarze XXI" wieku z instrumentami ( gitara, ukulele) i piosenkami.
        Ja ze swojej strony dziękuję wszystkim, którzy przyszli posłuchać baśni. I dorosłym i dzieciom. Oraz Szymonowi, że zechciało mu się jechać ze stolicy i dziewczętom, które przybiegły na wieczorne bajania prosto z sesji egzaminacyjnej.
Więcej zdjęć w galerii. :)