wtorek, 12 sierpnia 2014

Bajki w Flow Food

     Zostałam zaproszona przez kreatywne mamy skupione wokół Kooperatywy spożywczej w Białymstoku do mini restauracyjki wegetariańskiej Flow Food. Przestrzeń sprzyjała i opowiadaniu i  słuchaniu bajek, zamawianiu  potraw nie wadząc słuchającym i opowiadaczowi.  Nieomal idealne miejsce na spotkania.
Przygotowałam dzieciom niespodziankę na koniec opowieści - tekturową, recyklingową kukiełkę zajączka z ruchomymi oczkami do własnoręcznego złożenia. Zdaje się, że radości z tej niespodzianki było tyle ile ze słuchania bajek. Zajączek był postacią i z opowieści i był też moim pomocnikiem przy prezentacji.
Dziękuję mamom za zaproszenie i mam nadzieję, że takich spotkań więcej przed nami. Więcej zdjęć i  daty kolejnych spotkań ze mną znajdziecie na stronie Galeony Baśni w galerii.
\\\89

sobota, 2 sierpnia 2014

Festiwal PODWODNE ŻAGLE

Drzewo Opowieści w ogrodzie Łebskiej biblioteki a pod nim My. Galeony Baśni, w składzie:
opowiadacz: Edyta Ślączka Poskrobko
muzyk: Radomir Rakowski.
Mój głos w plenerze, bez nagłośnienia, sprawdził się, choć trochę zastanawiałam się, jak dam radę w słyszalnym niestety zgiełku ulicznych reklam mobilnych. Dzieci wesoło skakały i uważnie słuchały a rodzice siedzący nieco dalej także, wydaje mi się, nie nudzili się. Opowieści pod drzewem biblioteki to stały punkt programu festiwalu PODWODNE ŻAGLE od lat organizowanego przez Muzeum Bajek Baśni i Opowieści. Poza tym muzeum proponuje szereg kreatywnych działań na deptaku. Klocki MuBaBaO, Czekoladowisko a w tym roku także kreatywne działania z magicznym papierem.
     Wielką radość sprawiało mi pokazywanie i zachęcanie dzieci do samodzielnego tworzenia, pod lekką podpowiedź instruktora. Wiele z nich miało własne propozycje tworzone na podstawie podpowiedzi naszych kartek i książek. bardzo ciekawe i czasem dające nam animatorom wyzwanie aby sprostać pomysłowi i pomóc stworzyć go tak aby cieszył, uczył i bawił.
Smutne jest tylko to, że czasem zdarzały się sytuacje, kiedy dzieci chciały się bawić z nami a rodzice odciągali uważając że lepsze są lody i frytki miast czegoś ciekawego, co daje alternatywę dla siedzenia przed medialnymi grami. Owszem, nasze warsztaty były płatne, ale czy naprawdę tak trudno wydać 5 zł za nieograniczony czas twórczej zabawy? Czy na pewno lepiej iść na frytki i paść brzuchy, albo na karuzelę?
Cóż, te pytania pewnie nie znajda odpowiedzi wśród tych rodziców, którzy odciągali dzieci a ci, którzy siadali i się z nami bawili, myślę, że dobrze wiedzą, że WARTO.
Smutno mi tylko było, kiedy widziałam, że dzieciaki i nie tylko te najmłodsze, chcą zająć się czymś innym niż i fony i tablety, ale od często narzekających dorosłych ( że siedzą bezproduktywnie przy komputerach ) słyszą- masz to w szkole, przedszkolu...
Jednak cudowne jest to, że rośnie liczba osób, które chcą wciąż proponować rodzinom ciekawe zajęcia i rośnie liczba rodzin w tych zajęciach uczestniczących. Oby tak dalej!