środa, 19 sierpnia 2015

Wakacje!
Niby nic się nie dzieje, a jednak!
Podsumowaliśmy w Pożegnaniu z Afryką rok bajania w kawiarni. Dobry rok. Pełen miłych chwil i spotkań.
Na pożegnanie wybrałam mity greckie. Mniej znane i.. zrobiłam według przepisów stowarzyszenia rekonstrukcyjnego, które miałam przyjemność obejrzeć w działaniu w czasie Dnia Dziecka w Pruszkowie, gdzie opowiadałam i animowałam z ramienia Muzeum Bajek. Polecam wszystkim ich pokazy i rozmowy o smakach antyku, są niezwykłe! Dlatego to postanowiłam na ostatnie przedwakacyjne spotkanie zaserwować te proste a jakże smaczne i ciekawe dania. Udokumentowane na zdjęciach- odsyłam tu i tu :)

Potem wyjazd do stolicy z baśniami francuskimi zorganizowany przez Centrum konferencyjne Fort ( zdjęcia także na Fb i stronie Galeonów Baśni w galerii :)
I największa wakacyjna przygoda! Dwutygodniowy pobyt na festiwalu organizowanym przez Muzeum Bajek Baśni i Opowieści 
gdzie opowiadałam dwukrotnie porankami i podczas przedostatniego wieczoru pod Drzewem Opowieści, animowałam Bajkostwory i uczyłam jak robić bardzo magiczne książeczki.
Takie, gdzie znikają obrazki przez nas zrobione, ale po odpowiednim czarowaniu- pojawiają się znowu ;) Magia bajki :)
Miałam też możliwość przebywania z ciekawymi osobami. W tym roku na festiwal zostali zaproszeni muzycy z Burkina Faso- Massa Dembele i Numassa Dembele - obaj na zdjęciu powyżej.
( Numassa na pierwszym planie, Massa na drugim )
Dzięki nim odświeżałam zapomniany francuski i uczyłam się grać na korze, czyli inaczej - harfie afrykańskiej. Co to za niezwykły instrument! Zakochałam się w nim. I jestem ogromnie wdzięczna za to, że nie obawiali się i nie uciekali, kiedy na niej brzdąkałam tworząc własne melodie. Massa uczył mnie piosenek, które pięknie wpadały w ucho. Z tej nauki zamierzam korzystać w pełni podczas moich bajań. Zwieńczeniem nauki był ów wieczór podczas którego opowiedziałam kilka baśni do akompaniamentu Massy, który wprawnymi palcami wyczarowywał nastrój baśni na strunach. Potem razem śpiewaliśmy i uczyliśmy śpiewać. Chętnych nie brakowało. To był magiczny czas.
Czas kiedy dzieci i rodzice razem pomagali nam nie tylko śpiewać ale i w ciężkiej pracy na deptaku- rozkładania a potem składania ciężkich Bajkostworów, klocków, z których powstawały niezwykłe budowle. Niechaj mi teraz ktoś powie, że dzisiaj jest rozwydrzona młodzież, nie pomagają to odpowiem, że może ten ktoś nie widzi wszystkiego? Młodzi ludzie, bez dzieci, Ci wcale nie bawiący się naszymi zabawami, ale obserwujący ile one sprawiają innym radości- także ochoczo wieczorami rzucali się do pomocy. Ot po prostu, dla współuczestnictwa w czymś po prostu BAJKOWYM :) I ja z taką wizją, że świat pięknieje z dnia na dzień wyjechałam z Łeby.
A przede mną wcale nie koniec wakacyjnej przygody. teraz czeka Festiwal ZAMEK w Będzinie!
Galeony będą tam opowiadać baśnie Szkocji :)) ZAPRASZAMY!