niedziela, 24 stycznia 2016

Szkolne zmagania z opowieścią

Szkoła podstawowa. Ostatni dzień przed feriami i spotkanie z baśnią. Pierwsze takie w tej placówce. Tym razem, nie licząc moich warsztato- konwersatoriów w Rybniku w LO, miałam najwięcej osób na sali. Może i dobrze, że o faktycznej ilości dzieci dowiedziałam się po baśniach :) Było ich bowiem aż sześćdziesięcioro! Nie wiem czy nie sparaliżowałaby mnie trema. Na szczęście nie wiedziałam i opowieści potoczyły się gładko.
Bardzo lubię patrzeć w te cudownie zasłuchane buzie, słuchać mimowolnych okrzyków- Ojej! Ach! Myślałem, że coś jej się stanie! Lubię jak dzieci dzielą się ze mną swoją wiedzą, lubię jak zgadują albo spontanicznie, samoistnie dołączają się do rymowanek i odgłosów np tętentu, które mogą naśladować. Wtedy wiem, że przezywają, słuchają, cieszą się.
Trochę mnie tylko peszą uwagi nauczycielek, które za wszelką cenę usiłują dzieci uspokoić. Tym razem tez początkowo było: "Damian" ciszej, "Aneta", nie gadaj już tylko słuchaj! A tymczasem "Aneta" chciała się ze mną podzielić ważną i dla niej ale i dla mnie rzeczą. Po uwadze Pani zamilkła i z trudem udało mi się ją otworzyć.
Ja wiem, doceniam wysiłki nauczycieli, którzy chcą aby dzieci godnie ich przede mną reprezentowały. Oni nie wiedzą, że ja potrafię zapanować nad grupą. Może to jest zarozumiałe z mojej strony, ale choć często mam tremę przed występem, i przed dziećmi i przed dorosłymi, to do tej pory nie zdarzyło mi się abym nie opanowała każdej grupy, którą dostaje pod swoje skrzydła.

Tylko.. jak mam to powiedzieć nauczycielom, aby się nie obrazili, aby im nie było przykro. Wciąż nad tym myślę. Gdyby ktoś kto zagląda tutaj ( jeśli ktoś w ogóle zagląda ) miał jakiś pomysł odnośnie, niechaj się ze mną podzieli.

A poza tym.. chciałabym więcej takich cudownych spotkań!
Wszelkie aktualne informacje , jak zwykle TUTAJ