poniedziałek, 30 października 2017

Siła opowieści



„ W dzisiejszych czasach, kiedy już po wsiach nie krążą bajarze i nie opowiadają…” Tak kończy swój wstęp do baśni ( „Baśnie i legendy polskie”) Marta Ziółkowska Sobecka. Zobaczcie, autorka tekstu jeszcze tego nie wie, nie przeczuwa a przecież już wtedy a jest to rok 1997, gdzieś powolutku rodzi się „Studnia O” a z niej płyną echa opowieści, sączą się przez cembrowinę, parują i unoszą w niebo by spaść deszczem na ludzi, by zmokli ale poczuli radość z tego przesiąknięcia. A wtedy oni poczuwszy chęć podzielenia się tym doświadczeniem – zaczęli opowiadać.  I tak odrodziła się sztuka opowieści w dawnej formie. I tak krążą dzisiaj bajarze lubiący nazywać się teraz Opowiadaczami, po całej Polsce by jako drzewiej bywało- zbierać ludzi w kawiarniach, bibliotekach, na placach i opowiadać. A ludzie, pomimo wszechobecnego podobno wślepiania się w ekrany telewizorów i komputerów, wychowani w tzw. kulturze obrazkowej, w kulcie szybkiej akcji, przychodzą i słuchają. Słuchają w skupieniu, dają się ponieść niespiesznym słowom i oszczędnym gestom. Jakby przeczyli opinii badaczy. Jak to możliwe? Dlaczego tak się dzieje, zapyta niejeden.
Ano dlatego, że „baśnie są ludziom potrzebne” – pisze dalej w owym wstępie autorka „ Człowiekowi nie wystarczy to, co widzi i czego doznaje na co dzień. Zawsze pragnął dowiedzieć się, jak jest tam, gdzie jego wzrok nie sięga, za górą, za lasem” a może też za zasłoną świata rzeczywistego? Może za tym powietrzem, za błękitem niebios? „Każdemu zawsze potrzebne były, i są, marzenia o świecie innym, piękniejszym, sprawiedliwszym… . Baśnie więc zrodziły się z marzeń, z chęci doskonalenia świata”  I chociaż przez lata zostały zredukowane do niepoważnych powiastek i filmów dla dzieci, są potrzebne także dorosłym i one same o tym wiedzą i wiedziały zawsze. Tylko my dorośli nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy.  Zamknięte na kartach książek dla dzieci, baśnie czekały. I wydawało by się, że znikną, przestaną żyć, bo nawet najmłodsi nie chcieli już ich słuchać. A wtedy nieoczekiwanie jak Rusałka, która złożyła ręce i skoczyła w toń jeziora, baśń skoczyła w osłonę rzeczywistości, przebiła ją i wytrysnęła fontanną. Kroplami zrosiła literaturę dorosłych. Skradła im serca, stała się studnią, z której zaczęli czerpać pełnymi garściami pisarze a potem ich czytelnicy. To wciąż było za mało. Zaczęły powstawać filmy ale.. chociaż powstało kilka przepięknych według mnie filmów, to magia baśni filmowi się wciąż wymyka. Film  chociaż dzisiaj ma ogromne możliwości, nigdy nie zastąpi czaru opowieści na żywo. Czaru słowa i gestu, bowiem tylko tam ona, opowieść może snuć się poprzez każdego człowieka inaczej, może snuć się w nim wielopłaszczyznowo. Może szeptać w tylko jemu znanym języku, kotwiczyć w jego doświadczeniach i tworzyć siebie, inną, za każdym razem nową.. Dlatego właśnie Opowieść znalazła sobie ludzi.  To ona ich złapała, to ona nimi zawładnęła i kazała stanąć na drodze, iść od wsi do wsi, od miasta do miasta, od przedszkola do szkoły, od kawiarni do placu. A wszędzie znajduje chętnych , którzy chcą ją przytulić, wysłuchać, przygarnąć. Wszędzie znajduje chętnych by ją dalej nieść.
Czasem ludzie dotychczas niewierzący w siebie odkrywają ku swemu zaskoczeniu, że mają siłę i potrzebę wyjść przed tłum i.. Opowiadać.  Ona ratuje im dusze, oni ratują i radują dusze kolejnych osób.
Bowiem baśń to niezniszczalne pragnienie ludzkiego serca. Dziś znowu wolna przemierza na barkach Opowiadaczy świat. Bawi i uczy, wzmacnia wiarę, że dojść możesz gdzie tylko chcesz jeśli odważnie stawisz czoło rzeczywistości.