opowieści i miejsca

            Pożegnanie z Afryką. Sklep i kawiarnia stworzone z miłości do kawy. Miejsce gdzie od października opowiadam. Miejsce, które mnie przygarnęło z radością i wita uśmiechem właścicielki pani Marty. Co ciekawe, jedyne miejsce w Białymstoku, które chce bajek. Pani Marta od razu zapaliła się do pomysłu. Dała mi  wiarę że to co robię, to czym chce się podzielić jest warte wysłuchania i stworzenia temu przestrzeni.
          Wczoraj kawiarnia obchodziła 20stolecie istnienia. Pracownicy i córa, oraz maż pani Marty zrobili jej  niespodziankę. Była retrospekcja, wspominki. Przyszli i pracownicy i przyjaciele kawiarni. Był tort ( przepyszny ) i życzenia. Byłam i ja z Neko, która odśpiewała piosenkę gratulacyjną po koreańsku ( popłakawszy się z emocji pierwszego występu ) i była baśń. Baśń o zbiegach okoliczności, które nas prowadzą do pięknego zakończenia , baśń o marzeniach, spełnieniach. I druga baśń o wzajemnej miłości dwojga ludzi. Ludzi, którzy się wspierają. I tak opowiadając, a wcześniej wybierając baśnie, pomyślałam sobie, że tego magicznego miejsca by nie było gdyby nie te dwie rzeczy: marzenia i wzajemna miłość państwa Gertnerów, której pięknym wyrazem jest kochająca córa. Której chciało się pomyśleć i zorganizować taką uroczystość.
Pomyślałam sobie też, już potem, wracając do domu po naprawdę MAGICZNYM wieczorze, że ciepło pani Marty, jej wiara w ludzi emanują na lokal i chyba też na okolicę. Na lokal, bo wszak to wspólnie z byłymi i obecnymi pracownikami została przygotowana taka uroczystość, bo tylu ludzi wraca tutaj i spontanicznie dzieją się tu niezwykłe rzeczy a to wpada ktoś z ciastem upieczonym specjalnie na jakieś spotkanie, od serca, a to, to i tylko to miejsce wybrał pewien chłopak by poprosić o rękę swoją wybrankę.
     To miejsce jakby na mnie czekało. Zderzyłam się z kawiarnią, na początku jej powstania. Pomyślałam wtedy: jak to fajnie, że komuś chciało się stworzyć takie przytulne wnętrze, dodam, że jedyne chyba wtedy w Białymstoku, w którym był zakaz palenia, co dla mnie było wielką zaletą, bo nie znoszę dymu. Nie korzystałam wtedy z kawiarni, bo nie lubię kawy, tylko jej aromat, ale zauważyłam i doceniłam. Potem, wiele lat później zaciągnęła mnie tam koleżanka i spędziłyśmy urocze popołudnie. Znów: nie wróciłam z tego samego powyższego powodu ale sam lokal wspominałam często. I nagle oto teraz opowiadam tu baśnie a pani Marta ma dla mnie w ofercie najprzeróżniejsze herbaty !
     Są miejsca magiczne, jest też nasz czas aby dojrzeć i dopiero dojrzałym znaleźć w takim miejscu gniazdo. Jednak nić losu od czasu do czasu przypomina o tym, że miejsce nas wzywa. I chociaż często rozumiemy to na końcu naszej drogi, to spoglądając wstecz nie sposób nie pomyśleć, że od początku było nam pisane. Mnie się teraz wydaje, że skoro Pożegnanie z Afryką to spełnienie marzeń pani Marty i ich kontynuacja, to ja mogłam dotrzeć tu dopiero wtedy, kiedy i moje marzenia skrystalizowały się na tyle, że chce je realizować i mam pewność, że to jest a dokładnie TO , zaś jeśli tak,  jest to dla mnie dobra wróżba i kolejne potwierdzenie, mojej drogi.
Dziękuję organizatorom i gościom za wczorajszy wieczór i raz jeszcze dziękuję Pani Marcie bez której wciąż w Białymstoku nie byłoby baśni.
    Tak sobie też myślę, że każdy ma takie magiczne miejsce do realizacji swoich marzeń, każdy ma drogę do przejścia, która da mu zadowolenie. Warto się rozejrzeć i dostrzec ten potencjał w przestrzeni i w sobie.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty